Bardzo dużo się pozmieniało, między innymi znalazłam w końcu stałą prace, koniec plusów na dziś xd. A tak serio to praca sama w sobie jest całkiem spoko nie powiem ,że jej nienawidzę ale szczyt moich marzeń też to nie jest. Nie ubolewam mocno bo dopiero co skończyłam dwadzieścia lat i całe życie przede mną ,a naprawdę jednak warto sobie zarobić odkładać, na studia na pasje i na życie.
Praca to typowy kołchoz, dwie przerwy monotonia, tempo i linia. Są tacy którzy podchodzą na luzie i tych lubię najbardziej ale nienawidzę hardcorowców (tak ich nazywam) co wyrabiają te normy jakby to była operacja przeszczepu serca ,a liderka była Zbigniewem Religą. Zapierdalają jakby im zaraz pacjent miał umrzeć i ciągle tylko obok słyszę wzdychanie, albo pośpieszanie w nie do końca mi zrozumiałym języku (nie wiem chyba ruski). Ja robię wolniej bo po pierwsze jestem nowa i długo tu nie pracuje, a po drugie szanuje swoje plecy ręce oraz zdrowie, bo żadna praca nie jest warta zdrowia... Nie zamierzam jednak zagrzać tu za długo bo doskonale wiem ,że lubią wywalać ludzi za nie robienie norm (a normy są chore jak to wiadomo) Także jestem tu zarobić i uciekać! Ważne ,że lepsze to niż szkoła!!!
Plus taki ,że można tu sobie wyrobić psyche nauczyć się, że to czasami system jest chory ,a nie ,że jest coś z tobą nie tak. Przestać brać do głowy niewybredne komentarze starych wyjadaczy i po prostu robić swoje i uciekać do domu po pracy. W końcu zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, bo wiadomo by nie paść w robocie jeść trzeba i to zdrowo. Może i pije niebotyczne ilości kofeiny ale uwierzcie inaczej na nockach się nie da. Chociaż robienie tego samego przez osiem godzin nie brzmi tak strasznie to jedyne co mnie dobija w takich momentach to zwykła nuda, no ale cóż takie miejsce, przynajmniej czas bardzo szybko mija i nikt ci nad łbem nie stoi.
Pomimo braku powiadomień czasem sobie zaglądnę na tego bloga... no i jak widać natrafiłem na coś nowego hah.
OdpowiedzUsuńPowodzenia tam życzę, trzymaj się :)